„Żeby coś znaleźć, trzeba wiedzieć, czego się szuka” ks. Jan Twardowski

niedziela, 26 kwietnia 2015

Podziękowania ...

Jesteście Moi Mili?


Wiosna w pełni, dni coraz dłuższe, OGRÓD woła  a ja nie potrafię Mu odmówić.
Stąd ta moja "chwilowa" nieobecność na blogu. 
Przesadzam, wykopuję, sieję,  podlewam i mam na to zaledwie chwilę, po pracy. 
Chciałabym więcej, częściej, codziennie, zawsze. 
Tak, zawsze,to moje jeszcze nie spełnione marzenie, pracować z  kwiatami...
Od zawsze marzyłam o własnej kwiaciarni, był kurs florystyczny, epizod w kwiaciarni na macierzyńskim, są jakieś tam zdolności, brakuje jeszcze tego odpowiedniego CZASU... ale wierzę, że  nadejdzie. 

Ale ja nie o tym dzisiaj...

Zadzwoniła do mnie znajoma koleżanki i poprosiła o przygotowanie karty/kartki Podziękowania dla Księdza i Katechetki od rodziców dzieci komunijnych.
Poczyniłam takie podziękowania ...

Przygotowując je uświadomiłam sobie, że moje zaplecze papiernicze jest bardzo,
 jakby to napisać, zubożałe bardzo. 
I to jest sprawka pewnej dziewczynki, która dokładnie wie gdzie szukać materiałów na plastykę... 
no własnie gdzie? u mamy na biurku.

Wracając jednak do Podziękowań, oto one:











Pozdrawiam i do następnego, obiecuję niebawem. 
A to mała zapowiedź kolejnego wpisu:


Ściskam Was mocno
Martita



środa, 1 kwietnia 2015

bez KRÓLIKA ani rusz.....

Witajcie!!!

A ja mam własnego, 
biało-czarnego KRÓLIKA!
Przecież nie wspominałam o NIEJ wcześniej, 
teraz jest odpowiedni moment...

Święta tuż, tuż, i z tej okazji przedstawiam Wam Dizi, 
nasza "MINIATURKA",
 która okazała się być jednak królikiem hodowlanym...
rozświetla nam każdy dzień, 
uwielbia sianko 
i wszelkie gryzoniowe przysmaki.

W wersji wielkanocnej, hihihi

(Krótka historia Dizi: wysłałam kiedyś męża po bułki na śniadanko a on wrócił z królikiem, no i bez bułek:-) maleństwo, chyba uciekło komuś z hodowli, biegała wystraszona po ulicy. Weterynarz stwierdził, że to nie hodowlany królik, to na pewno MINIATURKA.
Została z nami.
Obecnie waży jakieś
 5 kg, ta miniaturka...)








A teraz trochę moich przygotowań i karteczki






Pozdrawiam Zaglądaczy!
Fajnie, że jesteście!

Martita



środa, 25 marca 2015

10# Wybudzenie... w.i.o.s.n.a.

Witajcie Kochani,
Utknęłam na chwilę, zawiesiłam się pomiędzy zakatarzoną zimą a budzącą się wiosną.
Próba zamknięcia tego zimowego rozdziału zakończona ostatecznie powodzeniem, choróbska przepędzone, liczę, że na dłuuuugo. 
Ulubiony, ukochany syrop z kwiatów czarodziejskiego krzewu, 
mojego ukochanego czarnego bzu wypity do ostatniej kropli. Czy pomógł? Tak. 
Polecam Wam, cudowny smak i naprawdę cudowne działanie. 
Już niebawem, jak tylko pojawią się te drobniutkie, białe kwiatuszki napiszę Wam 
jak przyrządzić ten magiczny syrop.

Tymczasem... w.i.o.s.n.a

"W rytm melodii jakiejś sennej
Kołyszą się stare drzewa,
Płynie falą dech wiosenny,
W sercu puka coś, coś śpiewa - -"

Tadeusz Boy-Żeleński

U mnie wiosennie ale trochę sennie,
Conieco ostatnio dłubałam, ale o tym w kolejnym, bardziej Wielkanocnym poście.


Powstała niedawno mała różowa chmurka dla Małej, różowej księżniczki.
Ten kształt jest taki dziecinny, taki delikatny.
Krople deszczyku mieszają się z ostatnimi płatkami śniegu...

Ot, taka chmurka...





Przedstawiam również Kalanchoe w puszce, w zielonym ubranku.
Rękaw  oczywiście starej bluzki posłużył jako garderoba dla zwykłej puszki po kukurydzy.
Lubię takie projekty, szybka realizacja, ciekawa kompozycja a ubranko ma swój urok.





a na koniec mała  zapowiedź kolejnego, bardziej wielkanocnego posta.




Zapraszam i bardzo dziękuję za każdy komentarz, za Waszą obecność.

Martita





środa, 4 marca 2015

9 # Wianek

Witajcie,

Skrawek starej firanki był już w koszu. Jednak to nie było jej miejsce. 
Szybka decyzja, potnę i zobaczę jak będzie się układać. Układała się odpowiednio. 
Mogło z tego powstać moje pierwsze DIY ale za późno się opamiętałam.

- zwinięty w okrąg papierowy ręcznik oklejony taśmą papierową utworzył podstawę wianka,
- białą taśmą papierową okleiłam i nadałam mu ładny kształt,
- skrawek starej firanki pocięłam na paski 30x5(7)cm, nie pilnowałam szczególnie dokładnie wymiarów,
-  każdy skrawek przywiązałam do papierowego okręgu,
-  na koniec dowiązałam kilka błękitnych wstążek,
- wyszło co wyszło, zobaczcie sami.




We wszelkiego rodzaju wiankach zakochałam się i już.
Lubię ten okrągły kształt.
Do tej pory moimi ulubionymi były żywe wianki,
na Wielkanoc z bukszpanowych gałązek,
na Boże Narodzenie z pachnącej jodły.
Teraz padło na takie materiałowe.
Od jakiegoś czasu śledzę poczynania na blogu pewnej uzdolnionej Doroty,
z bloga 103 metry.
Ona to robi wianki, i nie tylko, zobaczcie sami...

Ja już mam w głowie wianek wiosenny taki dziewczyński, dla mojej Karolki.

Do następnego Kochani!

Martita


niedziela, 1 marca 2015

8 #. Migawki... i wciąż koty

Kociara jestem i nic na to nie poradzę.
K.O.T dla Małego Ludzika gotowy.
Odbył pierwszą podróż po pokoikach, była kłótnia o jego względy.
Normalnie, jak między dziećmi. Zasnął z Krzysiem i chyba mu dobrze.

Ludzikowa Siostra zadowoliła się żywym stworzeniem.



K.O.T.  był nawet w krainie LEGO





razem




Nasza Kulka


Mama zrobiła kiedyś "Hloł Kiti"


Drzewko z sową w pokoju siostry



Piszę conieco, conieco pokazuję.
Cieszę się niezmiernie, niezmiennie że jesteście.

całuję wieczorową porą,
Martita


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...