„Żeby coś znaleźć, trzeba wiedzieć, czego się szuka” ks. Jan Twardowski

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 maja 2016

Tulipany dla MaMy...


MaMy maj,cudowny maj...
zieleni się,
rozkwita miłość, może pierwsza,
pachnie maturalny gwar, gdzieś w licealnych salach,
Słonko zagląda niepewnie i przegania chmury.

*

tulipany dla Mamy, z okazji jej urodzin...
 dzisiaj.



*


*


Uchwycona rabata tulipanowa w mojej najbliższej okolicy.
Brawo za jednolitość kolorystyczną...


Pozdrawiam kwiatowo 

Martita


niedziela, 24 kwietnia 2016

ogródek

Witajcie!

Ja znowu na skróty.
Jestem ale mnie nie ma. 

Ogród to obowiązek, pochłania mnie bez reszty.
Wiosną zawsze tak było, jest i będzie, że znikam....

grzebię w ziemi, przesadzam, sieję, pikuję...
 i wcale ze mnie jakaś ogrodniczka wielka nie jest.
Lubię to.... jak ja wtedy odpoczywam!
odkryłam to w sobie i pielęgnuję!

Mając kawałek własnej ziemi uważam, że grzechem byłoby 
nie wysianie kilku nowalijek, czy przygotowanie 
choć małego kawałka swojego warzywnika.
- pietruszka naciowa
- szczypiorki rożnego rodzaju,
-cebulki 
-szczypiorek czosnkowy, 
-bazylia 
- NAJUKOCHAŃSZY lubczyk


W sobotę ogarnęłam kilka grządek.
posiałam bo to już koniec kwietnia i najwyższy czas...

*


*
Moje parapety okienne, te z najładniejszym światłem
oblegane są przez sadzonki.
Pomidorki cherry w tym roku opanowały mnie całkowicie.

*

a wiśnie pierwszy raz zakwitły,


*
byliny i cebulkowe odradzają się co roku i pięknie kwitną...




*




do następnego Kochane...

Pozdrawiam
Martita



poniedziałek, 7 grudnia 2015

... mój adwentowy

Witajcie,

dzisiaj tak szybko, przelotem.
Zrobiłam stroik adwentowy, w tym roku biel, i długie świeczki,
tylko oświetlenie nijakie...






Acha i za nami sobotnie pieczenie pierników z przepisu który zawsze wszystkim polecam, stąd.
Wychodzą takie w sam raz, ja osobiście uwielbiam bardzo cieniutkie.
Po upieczeniu są twarde, nie martwię się tym jednak, po pomalowaniu do puszki wkładam cząstki jabłek. Pierniczki nasiąkają wilgocią z jabłek i są idealne.

Pokażę już ozdobione, uwielbiamy ozdabiać pierniki...



Pozdrawiam
Martita


wtorek, 19 maja 2015

Migawki...


Witajcie!



Jest już ze mną, po dłuuugiej rozłące. Naprawiony.



Miga ze mną po łące.


Oto kilka wczorajszych zdjęć....


Uwielbiam popołudniowe światło, jest takie delikatne.




<3


<3


Nareszcie.

Pozdrawiam ciepło
Martita


niedziela, 10 maja 2015

Skalniak, trochę kwiatów i syrop z mniszka ...

Cześć,

Zdjęciowa zapowiedź z ostatniego posta, czyli Jaśnie Pan Mniszek we własnej kwiatowej osobie.


Mam go u siebie w ogródku dużo, za dużo, ale w maju wybaczam mu jego wszędobylskość.
Postanowiłam się z nim zaprzyjaźnić i zachęcona przez ciocię zrobiłam syrop z mniszka lekarskiego.
Syrop jest ciemny, gęsty w smaku przypomina miód. Polecam, póki na łące się żółci.





Syrop z MNISZKA LEKARSKIEGO

  • około 500 kwiatów żółtego Jaśnie Pana (kwiat bez łodygi, ale z zieloną szypułką)
  • litr wody
  • 1 kg cukru
  • 2 cytryny (a nawet trzy, wtedy smak jest bardziej wyrazisty)
Kwiatowe główki rozłożyłam na białym ręczniku w garażu i poczekałam aż lokatorzy się wyprowadzą, następnie włożyłam kwiaty do garnka i zalałam litrem wody. Gotowałam około 25 minut. Zostawiłam na noc w lodówce. Następnego dnia odcedziłam i odcisnęłam powstały napar do którego wsypałam cukier i wyciśnięty sok cytrynowy oraz wyparzone wcześniej skórki z cytryny. 
Kwiaty wyrzuciłam na kompost.
Pomieszałam dokładnie syrop i gotowałam na małym ogniu 2 godziny.Syrop zgęstniał i nabrał pięknego, złotego koloru. Jeszcze gorący wlałam do wyparzonych wcześniej słoiczków i pasteryzowałam.
Wyszedł pyszny.
Za mną już dwie tury, czeka mnie kolejna, bo dzieci go uwielbiają!
Bardzo Wam polecam!






A teraz trochę migawek roślinno-ogrodowych.



Rozchodnik okazały





Dziękuję że zaglądacie Kochani!
 Marta



środa, 25 marca 2015

10# Wybudzenie... w.i.o.s.n.a.

Witajcie Kochani,
Utknęłam na chwilę, zawiesiłam się pomiędzy zakatarzoną zimą a budzącą się wiosną.
Próba zamknięcia tego zimowego rozdziału zakończona ostatecznie powodzeniem, choróbska przepędzone, liczę, że na dłuuuugo. 
Ulubiony, ukochany syrop z kwiatów czarodziejskiego krzewu, 
mojego ukochanego czarnego bzu wypity do ostatniej kropli. Czy pomógł? Tak. 
Polecam Wam, cudowny smak i naprawdę cudowne działanie. 
Już niebawem, jak tylko pojawią się te drobniutkie, białe kwiatuszki napiszę Wam 
jak przyrządzić ten magiczny syrop.

Tymczasem... w.i.o.s.n.a

"W rytm melodii jakiejś sennej
Kołyszą się stare drzewa,
Płynie falą dech wiosenny,
W sercu puka coś, coś śpiewa - -"

Tadeusz Boy-Żeleński

U mnie wiosennie ale trochę sennie,
Conieco ostatnio dłubałam, ale o tym w kolejnym, bardziej Wielkanocnym poście.


Powstała niedawno mała różowa chmurka dla Małej, różowej księżniczki.
Ten kształt jest taki dziecinny, taki delikatny.
Krople deszczyku mieszają się z ostatnimi płatkami śniegu...

Ot, taka chmurka...





Przedstawiam również Kalanchoe w puszce, w zielonym ubranku.
Rękaw  oczywiście starej bluzki posłużył jako garderoba dla zwykłej puszki po kukurydzy.
Lubię takie projekty, szybka realizacja, ciekawa kompozycja a ubranko ma swój urok.





a na koniec mała  zapowiedź kolejnego, bardziej wielkanocnego posta.




Zapraszam i bardzo dziękuję za każdy komentarz, za Waszą obecność.

Martita





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...